Dzisiaj jest dla mnie trudny dzień, dzień ze sprawą o ograniczenie władzy rodzicielskiej dla ojca Młodej… nigdy nie sądziłam, że dojdzie do takiej sytuacji. Bardzo zależało mi zawsze aby ona miała ojca, znała go, mieszkała z nim, tym bardziej że ja swojego biologicznego ojca nie znam. W tym celu byłam nawet gotowa poświęcić siebie. I znam te wszystkie: nie ważne kto zrobił, ważne kto wychował. Tak to prawda, w pełni się z tym zgadzam ale gdzieś w głębi serca, na samym dnie duszy jest ta chęć poznania „dawcy spermy” jak ja go nazywam, zobaczenia i porozmawiania z nim chociaż raz…porównania się z nim. Dlatego tez myślę sobie, że nie należy ukrywać przed dziećmi prawdy o rodzicach, kiedyś to i tak wyjdzie – ja się dowiedziałam od obcego faceta, że mężczyzna do którego mówię tato nie jest moim ojcem, takie zostały użyte słowa. Ja nawet nie rozumiałam o co chodzi, byłam zdziwiona i zaskoczona, pamiętam, że pokłóciłam się z tym facetem o to, no bo jak to. Cały świat mi się wtedy zawalił, dlaczego nikt mi nie powiedział, byłam pełna buntu i złości na cały świat i ta złość towarzyszy mi w mniejszym lub większym stopniu przez całe życie. I moja córka zna swojego ojca, mieszkaliśmy razem przez wiele lat a on doprowadził swoim zachowaniem i postępowaniem do sytuacji w której Młoda przychodzi i prosi mnie żebym nie pozwalała mu u nas zostawać, nie pozwalała mu u nas przenocować. Przychodzi i pyta czy musi od niego odbierać telefon? Nie, nie musi. Ma 10 lat i ma już prawo podejmować swoje decyzje, zwłaszcza w tak ważnych sprawach, nie mogę jej do niczego zmuszać. Zabolało mnie to jednak bo to dowodzi tego, że nie było warto walczyć o niego, że może a raczej na pewno, trzeba było zakończyć to wszystko wcześniej…dobrze jednak, że w końcu zmądrzałam a może po prostu dojrzałam.
Sprawa zakończyła się ograniczeniem władzy rodzicielskiej do prawa do informacji o kształceniu i wynikach w nauce, czyli właściwie do niczego, to ja podejmuję wszystkie decyzje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz