środa, 25 października 2017

Uwolnić się...

Pozwolić sobie odejść od niego, od osoby która była tak ważna, która była całym światem... Rozstanie to nie tylko nie mieszkanie razem...prawdziwe rozstanie odbywa się w głowie...odbywa się też w czasie.
Zmiana organizacji dnia, zmiana nawyków, zmiana myślenia...po iluś tam latach podejmujemy decyzję, odchodzimy i... zostajemy same. Cieszymy się a jednocześnie tęsknimy. Ktoś z boku zapyta: za czym ty głupia tak tęsknisz po tym wszystkim co on ci zrobił? A ja już chyba wiem... tęsknię za codzienną obecnością, bo przecież nie codzień było źle, było po prostu...tęsknię za powrotami do kogoś... Ja mam to szczęście, że mam córkę i nie wracam do całkiem pustego domu...
Potrzeba też czasu żeby przeżyć swój ból i żal po stracie bo każda zmiana, choćby najlepsza to pewnego rodzaju strata...
Mężczyźni inaczej to przeżywają...chociaż może nie, inaczej to okazują, często wieszają psy na byłych wybrankach, wyzywają, krzyczą, obrażają, mówią jakie to one były złe. Tylko ja pytam po co? I po inni mają tego słuchać?