wtorek, 9 maja 2017

Depreśnik: taki robaczek...

Rak, cukrzyca, nadciśnienie itp. to są choroby a depresja? Depresja jest dla wielu wymysłem znudzonego życiem człowieka, który chce zwrócić na siebie uwagę albo wymysłem wariata. Tymczasem jest to choroba, choroba śmiertelna, która powoli, acz skutecznie zjada człowieka od środka. To taki robaczek który drąży w umyśle człowieka. Na początku jest malutki, prawie niezauważalny a potem rozrasta się, staje się ogromny jak te stwory z horrorów i...niszczy wszystko

Depreśnik: chciałabym być sama...a jednocześnie wśród ludzi

Chciałabym być sama, móc leżeć całymi dniami w łóżku i nic nie robić... po prostu leżeć i nie myśleć, wpatrywać się w ściany i sufit, szukać plam i pęknięć.
Z drugiej strony przydałby się ktoś kto by mną wstrząsnął, zajął się mną, zmobilizował do działania, nie akceptował bezmyślnie mojego trwania.

Chciałbym się znaleźć wśród ludzi, którzy pilnowali by żebym jadła, żebym o odpowiedniej godzinie szła spać, przychodzili i zmuszali wręcz do rozmowy, do jakiegoś działania. Podawali tabletki i pilnowali żebym je łykała nie omijając żadnej z nich. A przede wszystkim pilnowali żebym nie zrobiła sobie krzywdy, żebym żyła.

Depreśnik: Życie ma...

Życie ma swoją jasną i ciemną stronę. Ciemną stroną życia jest depresja, która jest jakby czarną dziurą w którą wpadłam i nie potrafię się z niej wydostać. Niby wszystko jest normalnie (chociaż to pojęcie względne), chodzę, mówię, pracuję...nikt niczego nie zauważył, żadnej zmiany w moim zachowaniu, a nawet jeżeli jest inaczej nikt nic nie mówi. Bo i co ma powiedzieć? O co zapytać jeżeli zawsze odpowiadam:"jest ok".

Depreśnik: Strach przed wychodzeniem...przed ludźmi

Fragmenty "depreśnika":

Siedzę sama w domu...córka w szkole, partner w pracy. Całymi godzinami siedzę oglądając w TV te wszystkie głupie seriale paradokumentalne, których jeszcze jakiś czas temu w ogóle nie oglądałam.

Siedzę zamknięta w domu... towarzyszy mi strach przed wyjściem z niego. Strach bezsensowny, niczym nie uzasadniony. Wyjście wywołuje panikę..

Strach przed ludźmi, przed rozmową, przed wygłupieniem się, powiedzeniem czegoś nie tak, zapomnieniem o czym się rozmawiało.

Czuję się gorsza od innych ludzi, nie mam ochoty wychodzić z domu. Kiedy idę ulicą mam poczucie, że ludzie się na mnie patrzą, wytykają palcami, uważają za gorszą...

Dom stał się moim więzieniem

Wczoraj byłam u lekarza po skierowanie na badania krwi-morfologia i hormony tarczycy (psychiatra kazała zrobić) oraz analiza moczu. Dziś poszłam oddać krew i mocz. Właśnie wróciłam do domu...zrobiłam sobie herbatę i myślę, że wcale nie chcę tu być. Mieszkam na stancji, której szukałam w tej miejscowości bardzo długo. Cieszyłam się kiedy się udało, córka ma blisko do szkoły, ja blisko do pracy, wszystko na miejscu ośrodek zdrowia, gmina...a jednak nie czuję się tutaj szczęśliwa wręcz odwrotnie, do tego czuję się strasznie zagubiona i jeszcze ta deprecha.
Wracając szłam powoli, odciagajac moment powrotu do mojej klatki, do mojego prywatnego więzienia. Więzienia w którym sama się zamknęłam w poszukiwaniu ciszy, spokoju i bezpieczeństwa. Mam dość tego domu, tego miejsca, mam ochotę stąd uciec nie bardzo wiedząc gdzie. Biec przed siebie, na oślep jak zranione i przestraszone zwierzę...

piątek, 5 maja 2017

To uczucie gdy nic nie cieszy

Tak dopadło mnie właśnie to uczucie...wyciągnęłam kolorowankę i kredki ale nie jestem w stanie się skupić. Zamiast mnie to wyciszyć, uspokoić i przygotować do snu to mnie denerwuje. To dziwne uczucie wkurwiającego spokoju gdzieś w środku. To uczucie gdy nie jest ci ani dobrze, ani źle, jest jakoś tak bylejak. Poszłabym spać jednak jest jeszcze wcześnie. Nie narzekam...nie o to chodzi, w zasadzie sama nie wiem o co mi chodzi.
To uczucie naćpania lekami, to są chyba tylko w stanie zrozumieć ludzie którzy tego doświadczyli. Nie lubię siebie takiej, obcej samej sobie, kiedy wypełnia mnie po brzegi uczucie obojętności i nijakości. Trzymam się tylko nadzieji, że to minie, że to tylko chwilowy stan. Przecież kurwa w końcu musi się wszystko ułożyć, przecież kiedyś musi to minąć. Mówią, że po każdej, nawet najgorszej burzy wychodzi słońce, prawda? Nie mogę się już doczekać.

czwartek, 4 maja 2017

Postanowiłam wrócić do pracy

Przemyślałam sprawę i postanowiłam 5 czerwca wrócić do pracy. Do 31 maja mam zwolnienie lekarskie, 1-wszego mam wizytę, poproszę o zwolnienie do końca tygodnia i od poniedziałku chcę wrócić. To są tylko moje plany, nie wiem jak się będę czuła,  co się wydarzy, jest przecież dopiero początek miesiąca. Mam jednak już dość ciągłego siedzenia w domu, tego że dni zalewają mi się w jedno, ciągłego nic nie robienia.

Jestem osobą, która lubi być w ruchu, która lubi pracować, lubi spotykać się z ludźmi. Depresja mi to zabrała ale podjęłam walkę, walczę z nią chociaż to bardzo trudne.

Zastanawiam się jak to będzie wrócić po tak długim czasie nabycia. W pracy tylko kierownik i jedna koleżanka wiedzą dlaczego tak naprawdę mnie nie ma, chodzą plotki, że jestem w ciąży... . Będą pytać dlaczego mnie nie było, co się ze mną działo a ja nie chcę informować wszystkich, że mam depresję, bo i po co? Mieszkam w małej miejscowości i z takich głównie miejscowości pracują u nas ludzie boję się że nie zrozumieją. Depresja jest często kojarzona z chorobą psychiczną a ja nie chcę łatki wariatka. Chcę uniknąć dziwnych pytań i podejrzliwych spojrzeń.

Targają mną emocje i wyrzuty sumienia

Siedzę i czuję jak wszystko we mnie chodzi, czuję się strasznie nabuzowana...mam ochotę rzucić czymś, rozpłakać się, zrobić cokolwiek...
Mam wyrzuty sumienia bo dziś rano zaspałam przez co moja córka spóźniła się do szkoły. I niech ktoś powie, że nie jestem złą matką? Parę lat temu byłam w stanie wstać o 4 rano żeby ugotować obiad, pojechać na 10 godzin na pole do pracy, po czym wrócić i jeszcze mieć siłę na sprzątanie itd. A teraz nie jestem w stanie wstać rano!

środa, 3 maja 2017

Bałagan w moim domu

W moim domu panuje bałagan. Widzę ten bałagan, brud, zalegające warstwy kurzu, przeszkadza mi to, przeszkadza bardzo ale nie potrafię nic z tym zrobić bo sprzątanie przekracza moje siły fizyczne. Nie chce mi się nawet zaczynać sprzątać bo wiem, że i tak go nie skończę. Więc po co się za to brać, lepiej niech zostanie jak jest.

Jestem tylko ciałem

Jest tylko ciało, które mówi, chodzi, pracuje. Mnie nie ma w tym ciele.

Nie lubię swojego ciała, jestem gruba, brzydka, beznadziejna...

Jestem trupem, ktory zapomniał umrzeć.

Ja już nie żyję, jest tylko to cholerne ciało, które muszę jakoś uśmiercić. Trochę kości, mięśni, krwi, tkanki i parę narządów, które pracują wbrew mojej woli.

Jedzenie...

Jedzenie a właściwie odgłosy jedzenia doprowadzają mnie do szału. W pracy, na przerwie poszłam zrobić sobie kawę, na swoje nieszczęście musiałam poczekać aż czajnik zagotuje wodę. Odgłos wyciągania kanapek, szelest folii, odgłosy gryzienia, żucia i połykania... Chciałam jak najszybciej z tamtąd uciec. Odgłosy te echem odbijały się w mojej głowie i jeszcze przez jakiś czas krążyły w niej dręcząc i gnębiąc.

Najczęściej powtarzane...

Chcialabym mieć w mózgu wyłącznik myślenia, wystarczyłoby tylko jedno pstryk! i już nie myślę...

"nie chce mi się", "nie dam rady", "muszę...", trzy zdania najczęściej powrarzane przeze mnie.

Muszę pozmywać naczynia

10:00 muszę pozmywać naczynia
10:30 muszę pozmywać naczynia
11:00 muszę pozmywać naczynia
12:00 muszę pozmywać naczynia
15:00 muszę pozmywać naczynia
17:00 już idę, zaraz, chwila, muszę jeszcze tylko troszkę poleżeć
20:00 kurwa jeszcze tego nie zrobiłaś!, idź spać jutro to zrobisz.

Klik, klik...

Leżę na łóżku gapiąc się bezmyślnie w telewizor, "okno na świat", biorę pilot, klik, klik, klik...przeskakuję z kanału na kanał, nic ciekawego, tu ktoś płacze, tam ktoś się śmieje, jakiś wybuch, znowu politycy coś uchwalają, porwali jakąś 12- latke...

Tu jestem ja...

Tu jestem ja a tam jest życie... nie czuję się jego częścią. Jestem, fizycznie jestem ale tak naprawdę mnie nie ma... Dlaczego wszystko tak bardzo przyspieszyło, czas, ludzie dokąd do cholery oni tak biegną...uderzenia serca raz, dwa, raz, dwa...wdech- wydech, wdech -wydech. Siedzę i gapię się przez okno, jeden samochód, drugi, trzeci, wysiadają dorośli, matki, ojcowie, wysiadają dzieci powoli, ociagając się a niektóre szybko wyskakują rzucając zdawkowo przez ramię: "cześć mamo, cześć tato".

To nie moje myśli!

Myśli o zrobieniu sobie krzywdy, o odebraniu sobie życia, o zakończeniu tego wszystkiego to nie są moje myśli. To choroba wmawia mi, że zrobienie tego jest najlepszym wyjściem.  W pełni władz umysłowych, kiedy jest lepiej, kiedy są te lepsze dni to tak nie myślę, wtedy chcę żyć, wtedy chcę walczyć.

Ta choroba-depresja sprawia, że wszystko, małe kłopoty, codzienne wybory stają się mega problemami i wyzwaniami. Ona potrafi zepsuć każdy, nawet najlepszy dzień.

wtorek, 2 maja 2017

Pisanie mi pomaga

Pisanie (tak jak i kolorowanie) pomaga mi. Pisząc skupiam się na pisaniu, na próbie ubrania w słowa tego co czuję, tego co myślę. To w jakiś dziwny sposób odciąga mnie od myślenia o mojej chorobie, odciąga od myślenia tylko o sobie, od myślenia jak źle się dzisiaj czuję, odciąga mnie od złych myśli o zrobieniu sobie krzywdy, o odebraniu sobie życie. Opisanie tego wszystkiego sprawia, że życie staje się mniej straszne.

W oczekiwaniu na wiosnę

Wczoraj byłam z córką w kościele na majowym i zmarzłam jak (tu pada niecenzuralne słowo). Wybrałam się z gołą głową i w wiosennej kurtce, dobrze że córkę cieplej ubrałam, dzisiaj nie będę już taka glupia i założę coś cieplejszego.

Siedzę w tym domu i czekam na wiosnę, na te ciepłe dni, kiedy tak po prostu będzie można wyjść na dwór. Czekam, aż przyroda wreszcie obudzi się z zimowego snu i zrobi się w końcu zielono... A tymczasem to tylko deszcz albo wiatr i zimno, a ja nie lubię zimna.

Kolejna wizyta u psychiatry

W piątek byłam u swojej psychiatry. Po rozmowie ze mną zwiększyła mi dawki leków, teraz mam brać 2 tabletki rano i 1,5-2 tabletki na noc. Dostałam też zwolnienie na kolejny miesiąc, jeszcze nie nadaję się do pracy.
Z tego zwolnienia w sumie bardzo się cieszę, bo 28 maja moja córka ma 1-wszą komunię. Będę mogła na spokój się do tego przygotować, nie będę musiała brać wolnego w pracy. Na majowe i na spotkania organizacyjne nie będę musiała biec zmęczona po pracy. Córka przez to, że jestem w domu nie musi chodzić na świetlicę, jest wcześniej w domu więc możemy wcześniej odrobić lekcje i zjeść obiad.