poniedziałek, 29 stycznia 2018

Depresję się ma a nie miewa

Z tą chorobą się żyje i jakoś funkcjonuje, z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień tylko, że jest...smutno, brakuje energii i siły, brakuje chęci a każda, nawet najprostsza czynność staje się wyzwaniem. Brakuje motywacji i chociaż bardzo się staram i bardzo chcę nie czuję radości. Wszystko jest problem a świat przestaje być kolorowy tylko czarno szary. Ludzie przestają mnie  interesować, ich sprawy, denerwuje mnie, że czegoś odemnie chcą. I emocje których brak, przestaję  czuć cokolwiek, ogarnia mnie coraz wieksza obojętność... I czuję jak staczam się znowu w dół, spadam w przepaść... I te myśli w głowie, głosy które mówią że powinnam to wszystko zakończyć, że przecież mogę spróbować skończyć to trwające psychiczne cierpienie! Ktoś we mnie krzyczy zrób to, do cholery zabij się... A najgorsze jest to, że ja zaczynam coraz częściej o tym znowu myśleć... I przestaje się wszystko liczyć, moje życie jest bez sensu... Masz córkę i co z tego lepiej jej będzie bez takiej matki...a rodzina, znajomi...ha, ha, ha... Tego co czuję, co przeżywam wewnątrz siebie nikt normalny nie jest w stanie zrozumieć, tylko ktoś kto miał lub ma tak samo jak ja...
Mam ochotę przestać funkcjonować, położyć się w łóżku i nie wstawać z niego, spać nie będę bo sen to luksus dla mnie niedostępny coraz częściej... I nie umiem sobie pomóc i nawet łzy nie chcą płynąć z oczu...

niedziela, 28 stycznia 2018

Poproszenie byłego o pomoc w opiece nad córką!

Zaczęły się ferie, córka się cieszy z dwóch tygodni wolnego od szkoły. Ja niestety nie bardzo bo muszę pracować a ona jest za mała jeszcze żeby tyle godzin spędzać sama. Musiałam więc schować dumę do kieszeni i poprosić byłego o pomoc, pozwolić mu u nas zamieszkać, być z nim na codzień i... I bardzo to przeżywam, zastanawiam się jak to będzie, jak on będzie się zachowywał. Będzie spokojny czy agresywny? Trzeźwy czy będzie pił? Będzie w domu z córką czy zacznie łazić po kolegach? Dużo pytań żadnych odpowiedzi! Dużo wątpliwości.
Jednak przyjechał! Cieszę się ale... Przyjechał obrażony,milczący, dziwny jakiś taki i już wiem, że będzie ciężko...
Z drugiej strony tyle z nim przeżyłam, tyle przetrwałam, może jakoś to się ułoży, może jakoś się dogadamy?

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Nauczyć się żyć z depresją

Przyszedł czas kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że powinnam zaakceptować fakt, że mam depresję, że jest ona i będzie tak jak zawsze była...
Pierwsza moja próba samobójcza miała miejsce w 1999 roku, miałam wtedy 11 lat. Pomyślcie tylko co musi przeżywać dziecko żeby próbować odebrać sobie życie, co musi czuć, co musi myśleć o sobie? Moja córka ma 10 lat, ja byłam tylko albo aż rok starsza. Wtedy też po raz pierwszy stwierdzono u mnie depresję. Za chwilę skończę 30 lat... Więc żyję z nią 19 lat, to sobie w tym tygodniu uswiadomiłam...tyle lat razem...
To bardzo trudna znajomość, pełna wzlotów i upadków, walki czasem na śmierć i życie...
Za sobą mam 3 poważne próby samobójcze, mówiąc poważne mam na myśli zakończone pobytem w szpitalu. Do tego dochodzą zaburzenia odżywiania, epizody samookaleczeń, zaburzenia obsesyjno -kompulsywne...ona decyduje o moim życiu, ma przeogromny wpływ na nie, na jego jakość, na sposób życia, na kontakty z innymi ludźmi. Jednym słowem na wszystko.
I wkurza mnie to, mam dość pilnowania się, brania różnego rodzaju tabletek, które nawet nie wiem czy pomagają...żyję od jednego nawrotu do drugiego. Jestem tym już zmęczona, swoją niestabiloscią, sposobem w jaki funkcjonuję, swoją wrażliwością na świat...
Ludzie mówią mi czasem :no weź się ogarnij, pozbieraj się a problem w tym, że ja nie wiem jak...nauczyłam się już żyć z maską na twarzy, sztucznym uśmiechem bo tak trzeba, bo jakoś trzeba żyć...
I znowu mam umowioną wizytę u psychiatry bo się sypię...ostatnio dwukrotnie usłyszałam, że mam inne, dziwne oczy, smutne i pytania co się dzieje? I chciałabym móc konkretnie odpowiedzieć na to pytanie, jestem smutna bo stało się to i to...ale nie, ja mam dołka ogólnożyciowego, u mnie nie musi się nic stać żeby było źle, żeby było smutno.
I czasem tylko chociaż to okrutne myślę sobie, że wolałabym mieć jakiegoś raka lub inne coś ale takie żeby dało się to wyciąć, coś z tym zrobić bo co to za choroba depresja, jakaś psychiczna...
A depresja jest chorobą i to bardzo trudną do wyleczenia, chorobą śmiertelną na którą umierają ludzie!