...takiej zwykłej niezwykłej, codziennej ...nie motyli w brzuchu, nie zawrotów głowy... pozbawionej całego tego szaleństwa... nie nastoletniej ale dojrzałej, spokojnej... takiej dającej poczucie bezpieczeństwa i pewność...takiej do końca...na dobre i na złe... .Szukam kogoś do kochania...kogoś kto będzie kochał mnie taką jaką jestem, kogoś dla kogo będę ważna, nie najważniejsza ale ważna, kogoś kto będzie mnie chciał, kogoś kto będzie dumny, że mnie ma, kogoś kto przytuli i wysłucha, pozwoli opowiedzieć o minionym dniu i kto sam opowie, kogoś bliskiego do przytulania i do ugotowania obiadu, do wygłupiania się i śmiania i kto będzie w trudnych chwilach, pocieszy, potrząśnie gdy będzie trzeba i czasem pochwali...takiego kogoś zwykłego, nie żadnego przystojniaka za którym inne będą się oglądały, kogoś kogo będą mi zazdrościły koleżanki (znacie to patrzycie na parę, patrzycie na męża, ojca w oczach którego pomimo upływu lat widać miłość do kobiety którą wybrał, widać, że nadal jest pewny swojego wyboru, nadal kocha, nadal ta żona jest całym jego światem i żadna inna się nie liczy... kiedy patrzysz na taką parę to po prostu wiesz...bardzo rzadko się coś takiego zdarza ale się zdarza a wyjątki potwierdzają regułę).
Dużo chcę...? niby nie dużo a jednocześnie tak wiele. My kobiety marzymy o księciu na białym koniu który okazuje się nie do wytrzymania w codziennym życiu...a powinnyśmy może szukać takich niepozornych, niezauważalnych, będących gdzieś obok...
Ten post napisałam jakiś czas temu, teraz do niego wracam i ...doszłam do wniosku, że ja po prostu szukam tego cholernego poczucia bezpieczeństwa, przynależności do kogoś i możliwości podzielenia się odpowiedzialnością za co dzień i święta...
Miłość codzienna
bez porywów serca
kubek kawy rano
"kocham cię" nie mówione
pokazane tylko
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz