Jeżeli nie potrafisz zaakceptować mnie trzeźwą nie ma
miejsca dla ciebie w moim życiu. Jeżeli mówisz, że mnie szanujesz, uszanuj moją
decyzję o byciu trzeźwą, decyzję o życiu
bez alkoholu. Wiem to trudne bo znasz mnie jedynie taką jaką byłam kiedy piłam,
z pijanym myśleniem, słabą i bezbronną a teraz dużo się zmieniło, ja się
zmieniłam… dojrzałam (?) może… ale wiem, że już nie chcę pić, nie chcę się
wstydzić! Mam dla kogo się zmieniać, mam dla kogo trzeźwieć, dla kogo stawać
się silniejsza i bardziej odpowiedzialna. Mam córkę, to jedyna osoba na której
mi tak naprawdę zależy i która mnie kocha bez względu na wszystko. Nie mogę sobie
a tym bardziej jej obiecać, że już nigdy nic, że już nie będzie w moim życiu
alkoholu. Wczoraj dopadł mnie „głód alkoholowy” z którym tym razem sobie
poradziłam ale nie wiem czy nie nadejdzie dzień, że powiem pierdzielę to wszystko i nie
zacznę od nowa.
Co mnie powstrzymuje od sięgnięcia po piwo, bo to je głównie
piłam? Świadomość, przekonanie, że na jednym się nie skończy, że jak zacznę to
popłynę i nie będę potrafiła samodzielnie wyjść z ciągu i zacząć na nowo
trzeźwieć. W końcu uznałam swoją bezsilność wobec alkoholu, zrozumiałam, że z
nim nie wygram, on jest silniejszy. Co mi pozostaje? Życie bez niego? Nie, tak
się nie da, on zawsze będzie obecny w różnych formach w moim życiu, chociażby na
półce w sklepie. Więc co mi pozostaje? Życie obok niego, zaakceptowanie faktu,
że on jest ale nie dla mnie. Jak to gdzieś przeczytałam, że niejako jestem na
niego uczulona i dlatego mi nie wolno.
Dwa miesiące bez
alkoholu? Jak jest? Jest dobrze, bywa ciężko, pojawia się czasem chęć
sięgnięcia po niego ale na co dzień o tym nie myślę. Chodzę co tydzień na
miting w mojej miejscowości, powoli poznaję ludzi i zaczynam się z nimi zżywać,
bo oni są tacy jak ja. Dokonali wyboru i trwają w nim, mają problemy,
wątpliwości, zdarzają się upadki ale idą na przód. Co zauważyłam i z czego
bardzo się cieszę to to, że odkąd nie piję i nie palę poprawił mi się nastrój,
lepiej śpię, inaczej myślę i w ogóle
lepiej mi się funkcjonuje. Jestem bardziej pozytywna, mam więcej siły i chęci
do życia. Tak naprawdę to nie wiem do końca czy to wpływ trzeźwości czy wiosny,
pewnie jedno i drugie ale to nie ważne, cieszę się, że jest jak jest.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz