wtorek, 25 kwietnia 2017

Początki depresji

Postanowiłam częściowo opublikować moje zapiski z zeszytu zwanego przeze mnie depreśnikiem. Założyłam go ok 3miesiące temu,wtedy jeszcze nie myśląc, że to co się dzieje ze mną i w mojej głowie to depresja.To będzie to co wtedy myślałam, co wtedy czułam.

Początki choroby.
Tak naprawdę nie wiem kiedy to wszystko się zaczęło, chyba w sierpniu tamtego roku, było lato, ciepło. Wtedy zaczęłam się coraz gorzej czuć, coraz częściej brakowało mi energii, coraz częściej byłam smutna, przygnębiona, zdenerwowana. Nie myślałam wtedy, że to coś poważnego. Z tygodnia na tydzień było coraz gorzej, zrzucałam to na karb przepracowania, na zbyt dużą ilość obowiązków, stresy w domu i w pracy, jesienne przesilenie. Prawdziwy kryzys przyszedł w święta Bożego Narodzenia. Od tego momentu było już tylko gorzej i gorzej, bezsenność dawała mi ostro w kość, pojawiły się myśli samobujcze nad którymi coraz ciężej było mi zapanować. Zanim poszłam do psychiatry minęło jeszcze trochę czasu. Na pierwszą wizytę poszłam dopiero w połowie marca, zapisałam się w lutym. Wtedy było już tak źle że cieszyłam się z tego że córka dostała ospy bo mogłam pójść na zwolnienie lekarskie i nie musialam chodzić do pracy. Nie bylam w stanie rano podnieść się z łóżka, przestałam się myć, praktycznie nie jadłam a myśli samobujcze stały się codziennością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz