Kur..., tu następuje wiązanka przekleństw.
Jakie my kobiety jesteśmy głupie, naiwne, bezsilne, ile możemy znieść, z nami można wszystko. Ofiary...naszych katów, których same sobie wybrałyśmy i...latami jesteśmy z nimi. Bite, gwałcone, poniżane, przypalane, niszczone od środka i na zewnątrz i nie wiem co gorsze. Zawsze w gotowości, przewidujące, żeby wszystko było tak jak sku...chce, żeby tylko się nie zdenerwował, nie miał powodu ale on i tak go znajdzie, brak powodu to też powód. Żyjemy i jakoś to będzie, na początku się buntujemy, jeszcze wierzymy, że może będzie lepiej, że się zmieni przecież nie zawsze jest źle, on nie zawsze jest zly bywa miły, bywa, że jest tak jak być powinno? czyżby. Wachania nastroju albo przesadnie miły, jakieś kwiaty, prezent, przeprosiny i obietnica że więcej nie będzie, chwila odpoczynku i znowu kat musi coś odreagować...tylko kurwa dlaczego nas żonach, niech idzie i zmierzy się z kimś równym sobie ale nie bo może dostać a on lubi tylko bić, bić gdzie popadnie i tym co mu akurat w ręce wpadnie tylko nie po twarzy i chodzi potem taka w długich spodniach i w bluzce z długim rękawem żeby nikt nie widział...i nie szuka pomocy nie dzwoni na policję bo po co...?
I tak latami całymi, nie odchodzimy bo nie mamy siły, bo widzimy się jego oczami i ślepo wierzymy, że skoro on mówi, że nie damy sobie same rady to tak jest napewno. Ile znacie kobiet które wyszły z toksycznego związku? Musi się stać coś tak złego, że aż niewyobrażalnego, musi coś pęknąć albo musi zostać przekroczona pewna nasza granica ....i nie wychodzimy z podniesioną głową tylko uciekamy pod osłoną nocy, cichaczem, czasem wybieramy śmierć bo tak najłatwiej?. Rzadko się zdarza żeby kat znalazł nową ofiarę a nas po latach zostawił ale! wtedy i tak tęsknimy zamiast się cieszyć, ba próbujemy ratować związek często prosząc i błagając, dając mu prawo żeby być dla jeszcze gorszy. Czasem odchodzimy ale pozwalamy mu wrócić, patrz widzisz sama nie dałaś rady, a nie mówiłem!
My ofiary boimy się zmian, wybieramy zło które znamy, które już jakoś oswoiłyśmy...
I wczoraj ja która nie pamieta kiedy płakała ostatni raz miałam łzy w oczach ...i powróciły wspomnienia ....i rozpadłam się na sto kawałków ....i rąbnełam o ziemię...a każdy kawałek oddzielnie ...i coś we mnie pękło...i cieszę się że nie mam broni bo bym jej użyła, znalazła sku. chociaż śmierć to żadna kara. Takich powinno się łapać i torturować, powoli, długo a potem ratować im życie i znowu torturować i jeszcze raz, i jeszcze... żeby śmierć stała się ich jedynym marzeniem, żeby modlili się o nią nie każdego dnia, nie w każdą godzinę ale żeby każda minuta była ich modlitwą, żeby błagali o śmierć, żeby czuli strach...żeby mogli poczuć to co czuły kobiety, dla takich nie ma kary odpowiedniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz