Na terapii mówią, że człowiek jest lżejszy o to co z siebie wyrzuci.
Każdy ma ze sobą bagaż doświadczeń, z biegiem czasu, z biegiem lat staje się on coraz cięższy zwłaszcza jeżeli ciagle do tej walizki dokładamy nic z niej nie wyrzucając... Dla mnie te 6 tygodni to czas porządków, zastanowienia się czego już nie chcę, czego nie potrzebuję. To tylko początek długiej drogi ale od czegoś trzeba zacząć. Dalej chcę pójść lżejsza, z nową siłą, nowymi doświadczeniami, chcę być lżejsza... a jednocześnie silniejsza i mądrzejsza.
Ten czas odpoczynku i przemyśleń był mi bardzo potrzeby, wyjdę stąd zmieniona nie wiem tylko czy na lepsze czy na gorsze. Chociaż to zależy od tego kto będzie mnie oceniał, bo dla niektórych będzie to zmiana na lepsze, a dla niekturych stanę się zimną suką na dodatek bez serca...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz